Wybierając się na wakacje, niezależnie od kraju docelowego najczęściej nie zastanawiamy się nad główną wiarą danego państwa. Niespecjalnie nas to też interesuje, ponieważ jedziemy odpocząć od codziennych obowiązków, pracy i zamierzamy dobrze się bawić. Są jednak na świecie miejsca, gdzie świat ciała i ducha w teorii się przenika i czasem możemy spotkać się z dość szokującymi praktykami. Jedną z nich na pewno jest Dominikana i popularna na niej religia Voodoo.

Co ciekawe Voodo wywodzi się z afrykańskich wierzeń, które pojawiły się w okolicach państwa Beninem. Kiedy jego mieszkańcy zostali zabrani jako niewolnicy do państw skolonizowanych przez Kolumba nie ugięli się chrześcijaństwu i nadal kultywowali swoją religię. Doskonałym przykładem starcia się tych dwóch kultur jest Dominikana, w której zdecydowanie przeważa chrześcijaństwo, nie tylko w czasie niedzielnych kazań, ale także w codziennym życiu mieszkańców wyspy. Z drugiej strony znowu nie brakuje szamanów, którzy parają się Voodoo, ludzie chętnie poddają się rytuałom, mimo tego, że kościół takie praktyki potępia. Jednak na tej egzotycznej wyspie te dwie możliwości żyją w zasadzie w spokojnej symbiozie. Wyznawcy oddają część lokalnym bożkom oraz duchom swoich dziadów i pradziadów. Na straży kontaktów żywych z umarłymi stoją szamani, których rola w społeczeństwie jest niezwykle szanowana. Szamani z jednej strony budzą fascynację, z drugiej strach. To oni mogą zapewnić dobrobyt, pozbyć się choroby, czy zapewnić spełnienie marzenia.

Pomiędzy życiem, a śmiercią

Rytuały w Voodoo przepełnione są mrocznymi elementami, mogą kojarzyć się dość bezpośrednio z nekromancją i faktycznie mogą wywołać dreszcze. Co prawda nie dzieją się w czasie nich cuda prosto z hollywoodzkich produkcji na ten temat, można jednak spokojnie uznać nawet przyglądanie się takim praktykom, za przeżycie duchowe. Turyści mogą wziąć udział w ceremonii, gdzie szaman będzie kontaktował się z „drugą stroną”. Sama oprawa takiego wieczoru jest dość charakterystyczna i trzeba przyznać, że trudno oprzeć się wrażeniu brania udziału w naprawdę mrocznym i dziwacznym widowisku. Już dźwięki afrykańskich bębnów w hipnotyzującym rytmie potrafią stworzyć wciągający klimat. Wierni śpiewają, szaman rozpoczyna swój rytualny taniec, chcąc nawiązać kontakt ze światem zmarłych. Najodważniejsi mogą sobie pozwolić na to, aby zadać pytanie duchom (poprzez szamana) o swoją przyszłość. Jednak jest to jednoznaczne z wzięciem udziału w całym, transowym rytuale. Trudno się dziwić tym, którzy zdecydują się na takie zapytanie. Przecież nie mamy zbyt wielu okoliczności aby nie tylko widzieć na własne oczy obrządki szamańskie, których korzenie sięgają czasu, którego nikt nie pamięta, nie mówiąc już o możliwości skontaktowania się z przodkami. Niektórzy będą uśmiechać się może kpiąco, stać z boku i przyglądać się z zafascynowaniem całemu przedsięwzięciu. Ale ci, którzy wierzą w „drugą stronę” niech dobrze zastanowią się nad wzięciem udziału w rytuale, ponieważ najwrażliwszych jego siła może zadziwić. Z drugiej strony, jak powiedziano wcześniej, okazja może się nie powtórzyć, a przecież to właśnie do odważnych należy świat, prawda?

Czy warto wziąć udział w takim rytuale?

Wszystko tutaj zależy od naszego stosunku wobec wiary, przemyśleń dotyczących śmierci, duchów, naszych przodków oraz nie ukrywajmy… zdrowia psychicznego. Na pewno nikt nie powinien polecać wzięcia udziału w takim obrządku osobom bardzo wrażliwym, nie przepadającym za mrocznymi klimatami, łatwo wpadającym w panikę. W ich wypadku najlepszym rozwiązaniem będzie pozostanie przy oglądaniu horrorów. Z pewnością wzięcie udziału w takiej uroczystości nie spodoba się również wierzącym katolikom, może u nich spowodować zbyt duże poczucie winy w związku z popełnionym grzechem. Katolicy Voodoo traktują czasem, jako religię związaną z satanizmem i okultyzmem. Dlatego też katolicyzm i Voodoo nie mają ze sobą nic wspólnego np. w europejskim rozumieniu. Jednak ci, którym poszukiwania duchowe nie są obce, mają otwartą głowę i chcą przeżyć coś nowego, najpewniej będą zachwyceni takim wieczorem. Czasem zupełnie przypadkowo takie wydarzenie może nakierunkować nas w życiu, dać do myślenia, czasem nawet oczyścić umysł. Mimo niezwykle specyficznego charakteru i naprawdę robiącej wrażenie aranżacji jest to jedna z ciekawszych rzeczy, jakich można doświadczyć na Dominikanie. Na pytanie czy jesteśmy gotowi na coś takiego, musimy sobie odpowiedzieć sami. Najlepiej oczyścić umysł z niepotrzebnych myśli i zapytać swoje wewnętrzne ja czy jest gotowe na spotkanie z duchami przodków. 

Dominikana to również wiele innych atrakcji – więcej o wyspie dowiesz się tutaj >>

ZOSTAW ODPOWIEDŹ